„Uzdrowienie z czerniaka złośliwego – potwierdzone medycznie. To jeden z największych znaków, jakie do tej pory widziałem. ” Marcin Zieliński

Poniżej świadectwo uzdrowienia, zamieszczone na profilu fb Marcina Zielińskiego
16508667_1844787055807342_5691135208731480709_n
(dane zakryte z uwagi na kwestie prawne i ochronę danych osobowych)

„Uzdrowienie z czerniaka złośliwego – potwierdzone medycznie. To jeden z największych znaków, jakie do tej pory widziałem.

Wiktoria przyszła na spotkanie ze zmianą rakową na brodzie. Histopatologia wykazała, że jest to czerniak złośliwy, lekarz nie dawał jej wielu szans na długie życie. Podczas modlitwy poczuła, że coś się stało. Po powrocie okazało się, że zmiana zmieniła barwę, a po 4 dniach zniknęła (widać na zdjęciu). Wyniki badań wykazały brak zmian rakowych. To jeszcze nie wszystko.. Zachęcam do przeczytania świadectwa dalej i udostępniania. Jezus jest Panem!!!

„Urodziłam się z wadą serca, którą lekarze usunęli mi w lipcu 2016 roku. Przez całe życie więc żyłam w strachu czy zaraz nie stanie mi serce. Nie mogłam cieszyć się dzieciństwem jak moi rówieśnicy. I przyznaje, nigdy nie miałam łatwo. W wieku 13 lat zostałam zgwałcona. Był to jeden z najgorszych okresów mojego życia. Zaczęłam nienawidzić Boga i siebie. Ten drań zrobił mi dosyć dużą blizne na nadgarstku. Nie mogłam na nią patrzeć. Dużo ludzi o nią pytało. Nie mogłam tak żyć. Jedyne o czym wtedy marzyłam to o spokoju. Nie umiałam spotykać się z moim przyjaciółmi, ani siedzieć w domu. Dlatego zaczęłam chodzić do kościoła, szczególnie w godzinach gdy jest pusty. Zawsze gdy w nim byłam płakałam i krzyczałam. Nie wiem czy to ze złości czy może z bezsilności. Miałam dopiero 13 lat. W listopadzie 2016 roku okazało się, że znamie które mam od urodzenia zamieniło się w raka skóry. Miałam badanie histopatologiczne, które wykazało, że jest to groźny rak skóry z możliwymi przerzutami do gardła. Mam dopiero 15 lat i nie chciałam umierać. Zbyt długo walczyłam. Nie wyobrażałam sobie tego. Przede mną jeszcze całe życie. Jak każda młoda osoba mam swoje plany i marzenia. Po miesiącu straciłam częściowo głos. Nie umiałam się nikomu przyznać że umieram, bo nie chciałam litości. Starałam się żyć normalnie. I trafiłam na rekolekcje, których byłeś prowadzącym. I nawet nie marzyłam o tym, aby Bóg mnie uzdrowił. W trakcie modlitwy o uzdrowienie czułam, że coś dziwnego się ze mną dzieje. Po tym wszystim zauważyłam, że moje znamie się zmniejszyło i kolor wyblakł. Był mocno bordowy, a zmienił się w jasny róż. Następnego dnia trafiłam do Ciebie na modlitwę wstawienniczą. Kiedy złapałeś mnie za ręce i zacząłeś się modlić czułam jakbyś zrywał bliznę z mojego nadgarstka. Blizna zniknęła i zostałam uwolniona od tego zła, które ciągle ze mną było. Jednak to nie koniec. Dzisiaj spojrzałam w lustro i zobaczyłam że po znamieniu nie ma ani śladu. Głos też wrócił. Jestem pewna, że wyzdrowiałam. Zmieniłeś moje życie. Dla mnie to nie było tylko uzdrowienie. Dzięki Tobie w przyszłości będę mogła założyć rodzinę. Będę mogła służyć Bogu. Skończyć wymarzone studia. Jezus dał mi przez Ciebie NORMALNE życie. Dzięki temu, że dajesz przez swoje ręce działać Duchowi Świętemu, ludzie tak prości jak ja mogą być szczęśliwi. 30 stycznia miałam wizytę u lekarza by zrobić dodatkowe badania i odbyć zabieg. Lekarz chyba z początku nie dowierzał temu co widział. Pytał kiedy, jak, kto itd. Wezwał innych lekarzy, bo naprawdę ciężko było mu uwierzyć. Przyznał, że nie widział zbytnio dla mnie szans, że rak był już mocno rozwinięty i praktycznie nieuleczalny. I pierwszy raz w historii jego kariery zawodowej spotkał się z czymś takim. Zrobili mi też dermatoskopie. Nie wykazała ona żadnych niebezpiecznych zmian.Chwała Bogu!!!”

źródło: https://www.facebook.com/marcinzielinskiposluga/