Abstynencja za innych – naglące wyzwanie

Błogosławiony ksiądz Bronisław Markiewicz, wybitny apostoł trzeźwości, oraz św. Brat Albert pomoc zniewolonym przez nałogi uważali za najpilniejsze chrześcijańskie zadanie ratowania ich dla Boga, a abstynencję za formę zahamowania rozlewającej się na społeczeństwo zarazy nietrzeźwości i przyzwolenia na ten grzech. Także sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, twórca Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, miał doskonałe rozeznanie, iż w obszarze tzw. Grzechów narodowych toczy się poważna „walka duchowa” przeciw Zwierzchnościom i Władzom (por. Ef 6, 15) o miliony dusz. Pisał między innymi: Trzeba z zażenowaniem przyznać, iż dotąd w – skądinąd szlachetnych i z dobrych intencji płynących – wysiłkach podejmowanych w walce z alkoholizmem na gruncie naszego duszpasterstwa, stawaliśmy właściwie tylko na płaszczyźnie motywacji świeckiej, naukowej. Nie ukazaliśmy dotąd, że chodzi tu przecież o wybawienie człowieka w sensie biblijnym. Musimy stwierdzić, że nie położyliśmy dotąd naszej ufności w tych mocach wyzwalających, których może nam udzielić jedynie Chrystus przez swojego Ducha.

Abstynencja za innych – naglące wyzwanie

O zbawczej skuteczności ofiary za innych pisała większość mistyków. Święci przyjmowali identyczną jak Chrystus postawę miłości miłosiernej wobec ludzi zniszczonych przez zło grzechów „nałogowych” i dlatego byli gotowi przyjąć na siebie cierpienie tych ludzi, by w zamian Bóg obdarzył ich wolnością od zła i poczuciem, że są kochani przez Boga. Interpretacja nadprzyrodzona abstynencji jako ekspiacji za grzechy i ofiary składanej w intencji innych dla ich nawrócenia i uwolnienia z grzechów ma swe długie uzasadnienie już w zachętach samego Chrystusa, w przykładzie Jego życia danego „na okup za wielu”, jak również w nauce apostołów Pawła i Jana, którzy widzieli oczami wiary, iż powołaniem chrześcijańskim jest pomoc innym, by nie ustali w drodze do Nieba z powodu przyrodzonej słabości. Aż dziw bierze, iż do dziś w Polsce idea abstynencji „za innych” czy też innego rodzaju wyrzeczeń i ofiar składanych wraz z modlitwą przebłagania w intencji uwolnienia i zbawienia ludzi zniewolonych nałogami jest praktycznie nieznana. Poza kręgiem Ruchu Światło-Życie i nielicznymi grupami trzeźwościowymi o abstynencji mówi się jedynie w sensie trzeźwości alkoholików. Można przypuszczać, iż jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest dominacja religijności rytualistycznej i egocentrycznej, w której osłabione jest poczucie odpowiedzialności za innych i brak świadomości tego, iż w Duchu Świętym jesteśmy jakby naczyniem połączonym. W Duchu Świętym nasza ofiara złączona z ofiarą zbawczą Chrystusa przynosi owoce przemiany i zbawienia osobom, za które się modlimy. Z ideą ekspiacji łączy się też intencja wysługiwania różnych łask.

Miłosierdzie i wyzwolenie

Drugą przyczyną braku podejmowania „abstynencji za innych” jest niezrozumienie idei Miłosierdzia Bożego, które oznacza nade wszystko zastępstwo. Chrystus widząc ludzkość miotającą się w lochach niewoli grzechu, Szatana i śmierci, przyjął na siebie zadanie wyzwolenia człowieka w… jego zastępstwie, wchodząc w sam środek zła i zniewolenia ludzi. Dziś niestety dla świata mediów niekatolickich grzech konkretnych ludzi stanowi najwyżej rodzaj sensacji, a i katolicy widząc we własnych szeregach panoszący się grzech, najczęściej upatrują we władzy sądowniczej i kodeksie karnym jedyny środek zahamowania zła. Thomas Merton pisał o tym, że Szatan nie boi się tych, którzy mówią o grzechu; jemu zależy bardziej na tym, by było to głoszone w jemu właściwy sposób. Istotnie, powątpiewanie w Miłosierdzie Boże i poczucie bezradności u ludzi tkwiących w zniewoleniu bierze się niejednokrotnie z faktu, że w otoczeniu chrześcijańskim wielu przyjmuje postawę jeśli nie potępienia i pogardy, to przynajmniej obojętności zamiast ofiary w intencji wyzwolenia i nawrócenia tych ludzi z sytuacji, z której sami nie będą w stanie się podnieść. A przecież Chrystus założył Kościół po to, aby w nim dokonywał się proces wyzwalania z grzechów i przemiany grzeszników w świętych.

Jak mówić o ofierze ekspiacyjnej?

Niemniej warto przypomnieć, że chrześcijańska idea ekspiacji nie oznacza tego samego, co dla religii niechrześcijańskich przebłaganie bóstw gniewających się i karzących człowieka za jego występki. W osobie Chrystusa, swego Syna, Bóg objawił swoje bezgraniczne miłosierdzie, wyzwalając nas z tego, co oddzielało od Niego i wiecznego życia. Prawda Ewangelii jest pewna: Chrystus nigdy nie porzuca człowieka grzesznego i nigdy nie pochwala grzechu, który jest zgubą dla człowieka jako dziecka Bożego. Mamy prawo uświadamiać ludziom grzech jedynie wówczas, kiedy będziemy to mówić w kontekście tej miłości, którą Bóg ma do człowieka. Ta świadomość jest fundamentalna dla chrześcijaństwa od 2000 lat, dlatego pragnienie Chrystusa, aby nikt nie zginął, staje się pragnieniem świętych, którzy także zdolni są oddać życie za zbawienie drugich (J. Gogola OCD). Mamy prawo do tego, by wierzyć, iż tam, gdzie wzmógł się grzech, jeszcze intensywniej działa Chrystus przez Ducha Świętego. Dlatego ofiara dobrowolnej abstynencji za drugich, w połączeniu z modlitwą przebłagalną, jest znakiem solidarności wyznawców Chrystusa ze swoim Panem i z braćmi potrzebującymi pomocy.

Kto jest szczególnie zobowiązany do abstynencji ekspiacyjnej?

Pisarz katolicki Jan Dobraczyński uważał, iż rozpicie się społeczeństwa polskiego stworzyło stan wyjątkowy i dlatego powrót do umiarkowania może nastąpić tylko za pomocą środka wyjątkowego, jakim jest zgromadzenie znacznej grupy ludzi deklarujących się jako zdecydowani abstynenci. Potrzebni są ludzie, którzy będą gotowi ponieść ofiarę po to, by przełamać nie tylko pijackie nawyki, ale również przekonanie, iż nie można spędzić dobrze czasu z innymi bez alkoholu. Ks. prof. Stanisław Witek twierdził, że każdy naród ma swój etos, czyli zbiór niepisanych zasad postępowania, wśród których jest katalog cnót i wartości. W polskim etosie istnieje pewien rodzaj fałszu etycznego, gdyż niektóre wady uchodzą za cnoty. Uważa się m.in. za cnotę picie alkoholu na sposób pijacki: „by zaszumiało”, „by pokazać, że się jest mężczyzną”. Wobec owego kataklizmu etycznego i moralnego potrzeba, by chrześcijanie wczuli się w cierpienie Serca Jezusowego, które boleje z powodu całej masy grzechów i dramatów ludzkich spowodowanych alkoholizmem i pijaństwem, a zwłaszcza ich częstą konsekwencją, jaką jest odejście od Boga. We wszystkich rodzinach, gdzie istnieje problem jakiegoś zniewolenia, powinna być przynajmniej jedna osoba, która swoją miłość i wiarę wyraża w postawie pokuty i ofiary abstynencji połączonej z modlitwą przebłagalną. Podobnie ktoś, komu zdarzyło się upić kilkakrotnie w życiu, powinien Panu powierzyć siebie, podejmując abstynencję na całe życie, ze świadomością, iż jest to jego słaba sfera, nad którą nie zapanuje bez pomocy Bożej. Każdy z nas jest powołany do tego, by w imię Chrystusa nieść brzemiona innych, i by stać się orędownikiem nawrócenia ludzi, którzy potrzebują miłosierdzia. Każdy z nas jest słaby i żyje z łaski Bożego Miłosierdzia.

 Proroctwo dla Polski

Bóg posyła proroków również dzisiaj. Po Soborze Watykańskim II powstało wiele programów ewangelizacji świata i odnowy Kościoła, ale nikt w sposób tak trafny, jak ks. Franciszek Blachnicki, nie połączył dalekosiężnej wizji ewangelizacyjnej, odnowy liturgii oraz teologicznej koncepcji wyzwolenia człowieka z życiem codziennym rodzin katolickich w Polsce. Nikt nie potrafił, tak jak on, ukazać teoretycznie i praktycznie w duszpasterstwie, że zbawienie dzieje się tu i teraz… w Polsce. W tamtym czasie, gdy większość widziała tylko wroga zewnętrznego w systemie komunistycznym i zagrożenie stamtąd płynące, sługa Boży zwracał uwagę, że potop grzechu pijaństwa jest stokroć gorszy od potopu szwedzkiego, dlatego że w nim tkwi przede wszystkim zagrożenie nadprzyrodzonej godności człowieka jako dziecka Bożego. Jako kapłan obdarzony darem prorockim upominał: Alkohol to wielki sprzymierzeniec szatana w walce o dusze ludzkie. (…) Jest czynnikiem rozbudzającym skłonności złe w człowieku a niszczącym odruchy szlachetne i dobre. W walce z pijaństwem nie możemy zwyciężać bez łaski Bożej. Łaska Boża decyduje o każdym zwycięstwie – jakie odnosimy w swej duszy nad złem. Nie w alkoholu widział problem, ale w zwyczaju picia alkoholu przy każdej okazji i w jakimś szatańskim systemie stosowania przymusu do złego. Z tego też powodu osoby podejmujące ofiarę abstynencji za innych (określenie ks. Blachnickiego) zobowiązane były do tego, by nigdy nie proponować, nie częstować i nie kupować alkoholu; nie tylko nie pić. Abstynencja podejmowana przez ludzi trzeźwych to sedno Krucjaty Wyzwolenia Człowieka szerzonej do dziś przez Ruch Światło-Życie. Ofiara podejmowana dobrowolnie w jedności z Chrystusem, jako wyraz miłości, niesie skutki zbawcze ludziom zniewolonym Czytaj dalej

Licheń 23 sierpnia 2014 Transmisja Na żywo – Słowo stało się Ciałem – o.John Bashobora

9.00 rozpoczęcie i różaniec
9.30 uwielbienie
10.00 I konferencja
11.30 adoracja Najświętszego Sakramentu
12.00 II konferencja
13.30 przerwa obiadowa
15.00 adoracja Najświętszego Sakramentu i Koronka do Bożego Miłosierdzia
15.30 III konferencja
17.00 przygotowanie do Eucharystii
17.30 Eucharystia – przewodniczy Bp Wiesław Mering
modlitwa o uzdrowienie – ks. John Bashobora
20.30 zakończenie
www.dobremedia.org

Miesięcznik Egzorcysta – „Od nałogu do wolności”

Polscy biskupi pod koniec lipca przestrzegali przed skutkami nadużywania alkoholu i apelowali o trzeźwość. W sierpniowym numerze Miesięcznika Egzorcystę podejmujemy ten temat i wskazujemy drogę od nałogu do wolności. Na mityngach Anonimowych Alkoholików odmawiana jest następująca modlitwa: Boże, użycz mi pogody ducha, Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego. Żyjąc w teraźniejszości, Ciesząc się bieżącą chwilą, Przyjmując przeciwności jako drogę do pokoju, Biorąc ten grzeszny świat takim, jaki jest - jak to czynił Jezus, A nie takim, jaki chciałbym mieć, Ufając, że on uczyni wszystko dobrym, jeżeli poddam się jego woli. I że mogę być szczęśliwy, w pewnym stopniu już w tym życiu, A w pełni razem z nim w wieczności.

 Do tej myśli odwołuje się też Artur Winiarczyk redaktor naczelny Miesięcznika Egzorcysta: Świadomość kruchości i grzeszności powinna być podparta nadzieją płynącą z góry, że Bóg stwarzając człowieka o takiej, a nie innej kondycji, ma dla niego pozytywny plan. Do nas zaś należy odczytać go i dobrze wypełnić… W 24 numerze Miesięcznika Egzorcysta mamy dwa świadectwa alkoholików, kobiety i mężczyzny. Aldona opowiada o swojej skomplikowanej drodze do trzeźwości i sytuacjach, w których jedynym ratunkiem był różaniec i pomoc Boża. To utwierdziło ją w przekonaniu, że bez świadomości nie może nastąpić rozwój duchowy.  W świadectwie Sławomira widać, jak wielkie znaczenie w jego życiu miał kontakt z alkoholem we wczesnych latach młodości. Obok niego jednak cały czas byli bliscy, którzy zajmowali się nim i Ktoś jeszcze:  Bóg przez cały czas pomagał mi wstać, kiedy upadałem. Wysyłał do mnie osoby, które chciały mi pomóc. I w końcu osiągnął cel, mimo moich oporów. Dróg wyjścia z nałogu jest wiele, ale najpewniejsza jest przez Boga. I to On pomaga wytrwać w postanowieniach.

Biskup Antoni Długosz opowiada o Wspólnocie, która niesie nadzieję: Każde rozpoczęcie walki z uzależnieniem zależy przede wszystkim od woli osoby uzależnionej. Jednak nie można nigdy całkowicie wyleczyć się z uzależnienia. Świadectwa innych osób oraz więź z nimi sprawiają, że człowiek zauważa, że nie jest sam z problemem i dodają mu sił do pracy nad sobą. W Polsce odbywa się ponad 1200 mityngów, więc nikt nie musi zostać bez pomocy. Praktyczne wskazówki znajdziemy w materiale Rafała Porzezińskiego 12 kroków do wolności. Z artykułu dowiemy się też, w jakich okolicznościach powstała pierwsza na świecie grupa Anonimowych Alkoholików oraz dlaczego marsz trzeźwościowy trwa całe życie, pozwalając wejść w całkowitą wolność. Ks. Wojciech Ignasiak w rozmowie z redakcją miesięcznika mówi o metodach uwalnia z nałogu, które stosował z ks. Blachnicki. Błogosławiony ksiądz Bronisław Markiewicz, wybitny apostoł trzeźwości, oraz św. Brat Albert pomoc zniewolonym przez nałogi uważali za najpilniejsze chrześcijańskie zadanie ratowania ich dla Boga, a abstynencję za formę zahamowania rozlewającej się na społeczeństwo zarazy nietrzeźwości i przyzwolenia na ten grzech. - pisze ksiądz prof. Krzysztof Guzowski w artykule Trzeźwość – ekspiacja i ratunek dla zniewolonych.

Może dla niektórych pomocna będzie modlitwa Jezusowa, o której czytamy w artykule dr Małgorzaty Nieszczerzewskiej. Modlitwa Jezusowa, która prowadzi nas z Duchem Świętym przez Syna Bożego ku Ojcu, towarzyszyła mnichom w ich zmaganiach duchowych, tak i dziś może  ona na naszej pustyni duchowej ułatwić nawiązywanie relacji z Bogiem osobowym. Poza tym w numerze jeszcze: Dr Wincenty Łaszewski przedstawia przygody rycerza Dom Fuasa Roupinho z Nazaré i Pani, która go uratowała; O kryzysie duchowym i doświadczaniu interwencji Boga pisze ks. prof. Marek Chmielewski; Historię zbawienia w dwóch słowach znajdziemy w artykule Juliusza Gałkowskiego; Miesięcznik Egzorcysta odpowiada na  pytanie Czytelnika: Czy demony widziały Boga?; Redakcyjna relacja z Biłgoraja i festiwalu piosenki chrześcijańskiej SOLI DEO; Druga część z cyklu Podstawy wewnętrznego uwolnienia.

 Miesięcznik Egzorcysta sprzedawany jest m. in. w salonach prasowych i Empik-u oraz w dobrych księgarniach. Wydawca zapewnia również możliwość korzystania z prenumeraty krajowej lub zagranicznej. Więcej informacji znaleźć można na stronie internetowej Miesięcznika Egzorcysta. Zachęcamy również do obserwowania nas na Facebooku i Twitterze. Zapraszamy do lektury wydania papierowego oraz cyfrowego (numery archiwalne będą systematycznie uzupełniane).

Szczęście guru

Chociaż propagatorzy sekt  powołują się na wolność  sumienia i wyznania, należy  pamiętać, że ta wolność to  możność wyboru pomiędzy  prawdą a fałszem, dobrem  a złem, drogą do zbawienia  lub potępienia. Wybór należy  do nas, ale jego konsekwencje  nie tylko my poniesiemy, lecz  także następne pokolenia.  Dlatego należy zapobiegać  propagowaniu złudnych,  a tym samym destrukcyjnych  i deprawujących ideologii.

 Pojęcie „sekta” pochodzi od łacińskiego słowa „secare” – odcinać, odrąbywać, czyli oznacza grupę oderwaną od jakiejś społeczności. Każda sekta ma zwykle dwa oblicza: jedno propagandowe, zawsze atrakcyjnie ukazujące swój program, i drugie nieoficjalne, zdolne odpowiednimi metodami psychicznej manipulacji i zakłamaną indoktrynacją ujarzmić i ubezwłasnowolnić swe ofiary.

 Obietnica szczęścia

Przyczyną coraz większej ekspansji sekt i destrukcyjnych kultów, zwłaszcza wśród młodzieży, jest przede wszystkim obniżanie autorytetu rodziców, nauczycieli i duszpasterzy. W miejsce tradycyjnych autorytetów „wślizgują się” anonimowi „mistrzowie”, którzy oficjalnie nie ujawniają swych podstępnych dążeń ani ideologii, a posługując się atrakcyjnymi materiałami propagandowymi, zdobywają zwolenników. Sporo jest informacji o ich przestępczości, lecz mało się mówi na temat religijnych błędów, z których te przestępstwa wynikają. Pamiętamy słynną tragedię z Gujany, gdzie na zlecenie swego guru 926 osób świadomie wypiło truciznę. Okazało się, że ich tragiczne zachowanie było konsekwencją tragicznej wiary! Wierzyli, że ich guru to „istota boska”! Zawsze gdy podwładni wierzą w boskość swego lidera, każdą jego decyzję przyjmują jako „wolę boga”, wierząc, że zastosowanie się do jego słów gwarantuje im wyższe wcielenie lub wieczne szczęście.Wszystkie sekty religijne zdobywają swych wyznawców obietnicami osiągnięcia za ich pośrednictwem najwyższego szczęścia, ale każdy lider jako „osoba boska” od nikogo niezależna, może niezależnie uczyć swych poglądów.

To samo dotyczy religii Wschodu. Tam każdy guru czy inny „oświecony” uznawany za osobę boską, jest samodzielnym i niezależnym interpretatorem wszystkich religijnych pism oraz tradycji. Właśnie dlatego w Europie większość sekt opiera się na wschodnim światopoglądzie, czasem z dodatkami elementów kultury chrześcijańskiej, jednak z zasady są one antychrześcijańskie. Taką typową mieszanką różnych religii i filozofii jest okultystyczna ideologia „nowej ery” – New Age. Jej zwolennicy chcą połączyć wyznawców wszystkich religii w jedną rodzinę ludzką pod jedną władzą „Maitrei” (personifikacji Maitri) – głowy Hierarchii Okultystycznej.

Werbunek

Werbowanie do sekt jest bardzo starannie przygotowane. Werbujący może okazać się znajomym lub krewnym, który nie ujawnia, że od pewnego czasu należy do kontrowersyjnej organizacji. Nawet jeżeli jest osobą nieznaną, zawsze zachowuje się przyjaźnie i nawiązuje „przyjacielski dialog”, próbując utrzymać z werbowanym stały kontakt. Dopiero później podważa jego tradycyjne poglądy, a dalszą powolną indoktrynacją doprowadza go do zakwestionowania autorytetów i kryteriów, w oparciu o które tamten ukształtował swój własny światopogląd. Wówczas werbowany traci naturalną zdolność odrzucania poglądów, które godzą w jego poglądy oraz religijne przekonania i stopniowo poddaje się sugestii werbownika, przyjmując jego punkt widzenia. Zmiana światopoglądu prowadzi z kolei do zmiany poczucia własnej tożsamości – przyjęcia innego modelu zachowań, sposobu myślenia i zainteresowań, które werbowanemu zastępują dotychczasową tożsamość.

 Skutki

Antychrześcijańska ideologia od dawna bardzo szczegółowo była opracowana i wprowadzana m.in. przez komunizm, teozofię, antropozofię, która początkowo rozpowszechniała się skrycie, ponieważ Kościół decyzją Kongregacji Świętego Oficjum z dn. 18 VII 1919 r. Zakazał jej praktykowania. W Polsce indyjski światopogląd rozpowszechniało Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Indyjskiej przez Bibliotekę Polsko-Indyjską. Później, w latach 70. XX w., przygotowywano w Indiach kadry propagatorów religii Wschodu dla krajów komunistycznych. Wśród tych, którzy współpracowali w szkoleniu tychże kadr, osobiście poznałam kilka osób z Polski. Nie zdawały sobie one sprawy, że w tych religiach i sektach na nich opartych nie ma motywacji do miłości Boga i bliźniego ani drogi do zbawienia. Rozpowszechnianie na szerszą skalę sekciarskich ruchów, może mieć następujące skutki:

 - kształtowanie się destruktywnych osobowości na skutek indoktrynacji połączonej z różnymi formami ćwiczeń okultystycznych (np. magia) i hinduistycznych czy buddyjskich praktyk (np. joga, zen, medytacja transcendentalna itp.), podczas których dochodzi do zahamowania inteligencji, doświadczania złudnych euforii i niekorzystnych zmian stanów świadomości;

-  kult jednostki, gdzie lider uznawany jest za nadczłowieka lub osobę boską, a to upoważnia go do całkowitej samowoli i lekceważenia Dekalogu;

 - deprawację porządku moralnego opartego na Dekalogu, a także na Deklaracji Praw Człowieka, gdyż decyzja lidera staje się najwyższą, prawną normą postępowania;

 - rozbicie jedności narodowej poprzez funkcjonowanie wielości niezależnych organizacji społecznych pod kierunkiem różnych liderów, realizujących często tajne i sprzeczne ze sobą cele;

 -  rasizm i niesprawiedliwość społeczną, podział ludzi na „czystych” i „nieczystych” istnieje nie tylko w indyjskich Wedach, ale także w Talmudzie, a ostatnio także w poglądach Świadków Jehowy dzielących ludzi na „synów ludzkich” i doskonalszych od nich „synów Bożych”;

- zafałszowanie biblijnej wiedzy o Bogu i Jego przykazaniach, co prowadzi do całkowitego subiektywizmu zarówno doktrynalnego, jak i moralnego, może więc powodować cofanie się naszej cywilizacji do coraz większego barbarzyństwa, w zależności od upodobań tych, którzy uznani zostaną za „nadludzi” lub za manifestację bogów;

-  najgorsze niebezpieczeństwo – grzech powodujący utratę zbawienia przez tych chrześcijan, którzy w sektach praktykują gurupudżę (kult guru jako „boga”) czy inne bałwochwalstwo, np. kult bożków: Kriszny, Buddy, Moona, Maitrei.

S. Michaela (Zofia) Pawlik OP

 O Autorze: misjonarka, znawca kultury i religii Indii

Artykuł ukazał się w 22 (czerwiec 2014r.) numerze Miesięcznika Egzorcysta.

Miesięcznik Egzorcysta czerwiec 2014. Temat numeru Sekty.

Niektóre sekty zrezygnowały ze swoich nazw, a przyciągają ludzi jako organizatorzy szkół jogi. Wiele sekt hinduizujących wykorzystuje modę na jogę, choć oczywiście nie każda szkoła jogi to sekta. Tak samo jak można ćwiczyć aikido czy karate i nie zmienić światopoglądu. W jednym z numerów „Miesięcznika Egzorcysta” (numer 12 – 2013 rok) dałem świadectwo swojego nawrócenia, w którym o tym pisałem – mówi Dariusz Pietrek, dyrektor Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych. Jak działają? Kogo i gdzie najczęściej werbują? Jakimi metodami się posługują? Jak się wyzwolić z sideł sekty? O tym piszemy w numerze czerwcowym.

Przyczyną coraz większej ekspansji sekt i destrukcyjnych kultów, zwłaszcza wśród młodzieży, jest przede wszystkim obniżanie autorytetu rodziców, nauczycieli i duszpasterzy. W miejsce tradycyjnych autorytetów „wślizgują się” anonimowi „mistrzowie”, którzy oficjalnie nie ujawniają swych podstępnych dążeń ani ideologii, a posługując się atrakcyjnymi materiałami propagandowymi, zdobywają zwolenników. - wyjaśnia s. Michaela Pawlik OP.

Ten etap ma już za sobą Anna, która związała się z Misją Czaitanii jako nastolatka. Stopniowo była wprowadzana do wspólnoty i uzależniania od niej. Prawdziwe życie w sekcie poznała, gdy zamieszkała w ich ośrodku w Gliwicach. Z początku było przyjemnie, a nawet ekscytująco, jednak ten czas szybko minął. Każdy dzień wyglądał dokładnie tak samo. Do tego doszedł brak snu i niskoenergetyczna dieta – w Misji Czaitanii obowiązuje weganizm oparty na silnych zakazach motywowanych religijnie – oraz duża ilość indoktrynacyjnych zajęć. Nagle okazało się, że nie wszystko jest tam wspaniałe. Maska idealnej grupy zaczęła gwałtownie znikać – czytamy o jej doświadczeniach w tekście Byłam w sekcie.

Innego rodzaju świadectwem jest rozmowa Marzeny Winiarczyk z Lino Zanim. Ten górski przewodnik i, jak sam o sobie mówi, niegodny przyjaciel świętego Jana Pawła opowiada o wpływie papieża na swoje życie. Apostolstwo górskie udowodniło, że wszędzie można być blisko Boga, oddawać się modlitewnemu zamyśleniu i tak po prostu kochać Boga i ludzi. O dziesięciu sposobach na pogłębienie relacji z Bogiem pisze abp Charles J. Chaput OFM Cap.Spotkałem w życiu wielu szlachetnych ludzi pragnących zbliżyć się do Boga. Wielu z nich mówiło o trudności, której doświadczają, a którą określali jako „milczenie Boga”. Zapewne towarzyszyło im nieuświadomione oczekiwanie, by Bóg uczynił w ich życiu coś spektakularnego, na miarę przymierza na górze Synaj, aby uwiarygodnić swoje istnienie.

W nowym cyklu prezentujemy artykuł Podstawy wewnętrznego uwolnienia. Adam Barnaba pisze o procesie nawrócenia, wyjściu z nałogów i pozytywnej relacji z Bogiem. Ten bardzo praktyczny poradnik może być drogowskazem dla ludzi poszukujących Boga oraz dla osób pragnących pogłębić tę więź.

Dla mnie osobiście posługa egzorcysty to okazja do rozbudzania coraz większej wiary w moc zbawczą Chrystusa. Nie tylko w nią wierzę, ale widzę, jak działa podczas modlitwy. - mówi ks. prof. Leszek Misiarczyk w rozmowie z Martą Brzezińską-Waleszczyk.

W bieżącym numerze jeszcze: Grzegorz Górny wyjaśnia kim naprawdę był twórca public relations; O sektach nie z tego świata mówi ks. prof. Andrzej Zwoliński; Juliusz Gałkowski pisze o legendzie św. Floriana; Wincenty Łaszewski ukazuje potęgę Matki na przykładzie historii  Estelle Faguette z Pellevoisin; Jak uchronić dziecko przed sektą radzi Bogna Białecka; Ks. dr Piotr Ostański przedstawia plan czytania Biblii na drugą połowę roku.

Jako konsultant naukowy i wieloletni animator światowego ruchu egzorcystów serdecznie polecam niniejszą publikację. Czas na misję. Kto nie dojrzał, niech poczeka  – pisze o. Aleksander Posacki o pierwszej książce pt. Rozmowy z egzorcystami z serii Biblioteka Miesięcznika Egzorcysta. Wywiady z egzorcystami z Polski, Włoch, Wielkiej Brytanii i Argentyny, publikowane na łamach „Miesięcznika Egzorcysta”, zebrane w jednym tomie. Uzupełnione i poszerzone, stanowią niepowtarzalne kompendium wiedzy na temat zagrożeń duchowych naszych czasów występujących w różnych częściach świata. Książka trafiła już do sprzedaży. Zapraszamy do lektury wydania papierowego oraz cyfrowego (już dostępny jest numer aktualny i część archiwalnych).

Miesięcznik Egzorcysta sprzedawany jest m. in. w salonach prasowych i Empik-u oraz w dobrych księgarniach. Wydawca zapewnia również możliwość korzystania z prenumeraty krajowej lub zagranicznej. Więcej informacji znaleźć można na stronie internetowej Miesięcznika Egzorcysta. Zachęcamy również do obserwowania nas na Facebooku i Twitterze.

„…znaczy Ksiądz” o. Jan Góra, Joanna Kubaszczyk

"Tobie, Panie, zaufałem,

Nie zawstydzę się na wieki

 Wywiad o ojcem Janem Górą OP kończyłam na Lednicy w oktawie Wielkiej Nocy 2013 roku. Po skończonej rozmowie siedzieliśmy w jego biurze, zawsze pełnym ludzi. Obok trwały przygotowania do wesela Ewy i Kaliksta, wychowanków z duszpasterstwa i Ruchu Lednickiego. Kazek, główny wodzirej lednicki, rozstawiał sprzęt. W pewnym momencie wpadł do nas na małą pogawędkę wraz ze swym pomagierem Konradem, lekko niepełnosprawnym umysłowo. Chłopak usiadł pod oknem i chwilę przysłuchiwał się prowadzonej przez nas rozmowie. W końcu postanowił się do niej aktywnie włączyć. Spojrzał na ojca Jana, który siedział za swym biurkiem w czarnym swetrze, i spytał:

− A pan to co robi?

− Nie pan, tylko ksiądz − pouczył go Kazek. Na to chłopak do Kazka:

− Niech pan mnie nie buja...

Kazek wskazał na fotografię ojca Jana stojącą na oknie, na której ojciec ubrany w habit stoi przed ośrodkiem, i rzekł:

− Nie bujam. Zobacz tam na zdjęciu. Podobny?

Konrad, jeszcze nie do końca przekonany, kiwał głową. Pokazaliśmy mu zatem jeszcze inne zdjęcie, na którym ojciec Jan wita się z papieżem Janem Pawłem II. Na to chłopak:

− Znaczy… ksiądz?

Po czym zaczął przepytywać ojca Jana, jeszcze trochę niepewny, czy to naprawdę ksiądz, czy może jednak jakiś pan.

− A pan – ksiądz – na mszy występuje?

Roześmieliśmy się, że zdemaskował ojca, posądzanego przecież czasami o gwiazdorstwo.

− A jak często pan występuje?

Na to ojciec Jan, że codziennie odprawia mszę. Wtedy chłopak zdziwił się, dlaczego codziennie, on chodzi do kościoła w niedziele, jego ksiądz nie odprawia codziennie… Ojciec próbował mu wytłumaczyć, że każdy ksiądz odprawia codziennie mszę. Po chwili namysłu chłopak rzucił następne pytanie:

− A pan od ilu lat w zawodzie?

 – Od prawie czterdziestu.

Kolejne pytania padają coraz szybciej:

− A ksiądz z rodziną spędził święta?

Ojciec na to, że z ludźmi ze wspólnoty, z duszpasterstwa. Chłopak jednak naciskał:

− Bo mi chodzi, czy z pana rodziną ksiądz spędził święta?

− Spędziłem święta ze swoją duchową rodziną.

− Ale ksiądz powinien też święta z rodziną spędzać… A ksiądz skąd jest? A był pan, ksiądz, na wczasach? Bo ja byłem trzy razy.

– Nie jeżdżę. 

− A ksiądz ile ma lat?

– Sześćdziesiąt pięć.

− To ksiądz powinien być na emeryturze.

– Nie mam czasu na emeryturę, mam za dużo pracy.

− Pracuje ksiądz?

– Tak, a ty co byś robił?

– Ja to bym nie robił – ripostuje rezolutnie chłopak. – A ksiądz od której do której robi?

 – Zaczynam rano o 8.00 – zmawiamy jutrznię, i potem już tak cały dzień.

– I do której?

− Do 18.00. Wtedy mam mszę, a potem jeszcze spotkania do wieczora z młodzieżą.

Ubawieni, ale i trochę już zmęczeni przepytywanką Konrada, próbujemy wrócić do przerwanej rozmowy. Ten nie daje jednak za wygraną:

− Czy ma ksiądz jakieś zainteresowania? Bo ja mam rowerem…

To, czy ojciec Jan ma jakieś zainteresowania, kto jest jego duchową rodziną, gdzie jeździ na wakacje i skąd jest, interesuje pewnie nie tylko Konrada, ale wiele osób, które czy to osobiście, czy tylko za pośrednictwem mediów ojca Jana Górę – zakonnika nietuzinkowego i niekonwencjonalnego – spotkały i chętnie by z nim dłużej porozmawiały. Na te i szereg innych pytań poznański dominikanin, twórca Spotkań Lednickich, odpowiada w poniższej rozmowie."

Czytaj dalej